giełda, akcje, inwestycje
 ° Forum ° Rejestracja ° Szukaj °
10 rubli - numizmatyka ][ Remonty Warszawa ][ piankowe materace

inflacja

Forum: / Giełda, inwestycje - archiwum 1999 / inflacja
<< . 1 . 2 . 3 . 4 . >>
Autor Wiadomość
Michal Grzechowiak

Posted: 30 Cze 2009 10:53:43



Chlopie antybiotyk jest lekiem ale nikt nie pisze ze nie ma grypy na
swiecie prawda ?

Możesz podać konkretne przykłady recesji, z których udało się wyjść
zwiększając mocno podaż pieniądza w krótkim czasie?

Pozdr.
Michał




Greg

Posted: 30 Cze 2009 11:39:13



olob kowalski napisał:

6. czy nie wydaje się wam że drukowanie pieniędzy to oszukiwanie
własnego
społeczeństwa to znaczy tych którzy wytwarzają dobra konsumpcyjne?

Dokładnie, a jeszcze dokładniej to kolejny sposób na grabienie ludzi z
ich pracy, czyli kolejny podatek.

Ale kto grabi? I po co? Stala liczba pieniadza powoduje deflacje
i tezauryzacje pieniadza a twoje wynagrodzenie rosnie mimo nominalnej
wartosci. To nei jest zdrowa sytulacja.


Mógłbyś rozwinąc tę myśl?
Dlaczegóż to niezdrową miałaby być tezauryzacja pieniądza?
I dlaczego niezdrowym jest zwrot realnych wynagrodzeń mimo ich stałej
nominalnej wartości?









Greg

Posted: 30 Cze 2009 11:41:43



Użytkownik "olob kowalski"

ale dlaczego kasy brakuje? co jest przyczyną braku kasy?

Wydawanie więcej, niż się ma samemu i spłacanie długu nowymi pożyczkami.

Szczegolnie ze konstytucja na to nie pozwala.


Niegdyś konstytucja w US nie pozwalała na wprowadzenie podatku dochodowego.
Czy to oznacza że obecnie w US nie ma podatku dochodowego?






Duch

Posted: 30 Cze 2009 11:58:14




ale depozyt bierze się z wpłaconych przez ludzi pieniędzy a nie przez
wydrukowanie ich sobie bo w takim przypadku gdyby banki same sobie
tworzyły depozyty to wpłaty ludzi nie byłyby potrzebne

Bo nie sa, tadam niespodzianka :)

Wydaje mi sie ze wplaty ludzi sa potrzebne.
Po to zeby bank mógł dac kredyt, musi miec pokrycie w depozycie.
Ale uwaga, tylko okreslony procent np. 15%.
Po to jest depozyt jest potrzebny.
Taka jest moja wiedza.

Pozdr,
Duch





olob kowalski

Posted: 30 Cze 2009 20:34:49





taka jest deficja inflacji wzrost iloci pieniędzy na rynku

To chyba w szkolach Miltona... nie sluchaj go ...

ale depozyt bierze się z wpłaconych przez ludzi pieniędzy a nie przez
wydrukowanie ich sobie bo w takim przypadku gdyby banki same sobie
tworzyły
depozyty to wpłaty ludzi nie byłyby potrzebne

Bo nie sa, tadam niespodzianka :)


obieg? raczej dopływ tak jak w oda w wannie przy odkręconym wypływie z
jednej strony drukujemy tam gdzie kran a z drugiej wypływają gdzie
dziura w

wannie
tylko pytanie jest następujące gdzie podziewają się pieniądze które
wypłyną

z wanny? dlaczego ich brakuje i gdzie się podziewają?

Gdyby byla stala liczba pienidza jego wartosc roslaby najbardziej wtedy
gdy jest wyjete z obiegu. Zastanow sie do czego to doprowadzi

na razie zastanów się i odpowiedz na pytanie gdzie te pieniądze które
podobno ubywają gdzie one się podziewają gdzie znikają i nie uciekaj od
odpowiedzi :))))) jak odpowiesz wtedy ja się zastanowię nad twoim pytaniem




Baloo

Posted: 1 Lip 2009 16:19:58





Co w tym złego? To, że ceny spadają to ma być złe?

Źle, bo poniżej pewnego poziomu cen przestaje się opłacać produkcja i
świadczenie usług.

To, że pracowici i oszczedni ludzie gromadzą bogactwo to coś złego?

Z czego je gromadzą?





maciej

Posted: 1 Lip 2009 19:34:40



Baloo napisał:

Co w tym złego? To, że ceny spadają to ma być złe?

Źle, bo poniżej pewnego poziomu cen przestaje się opłacać produkcja i
świadczenie usług.

No na pewno, tyle, że czy możliwa jest taka sytuacja, że ceny spadną aż tak
bardzo?

To, że pracowici i oszczedni ludzie gromadzą bogactwo to coś złego?

Z czego je gromadzą?

Z pracy zapewne.





Baloo

Posted: 1 Lip 2009 21:12:45




No na pewno, tyle, że czy możliwa jest taka sytuacja, że ceny spadną aż
tak bardzo?

Ależ oczywiście, że tak. Przecież takie są właśne skutki deflacji.

To, że pracowici i oszczedni ludzie gromadzą bogactwo to coś złego?

Z czego je gromadzą?

Z pracy zapewne.


O ile będą ją w tej sytuacji będą mieli. Deflacja - brak opłacalności
produkcji - cięcie kosztów w postaci zwolnień pracowników lub zamykanie
zakładów/oddziałów/linii - postępujące bezrobocie.





maciej

Posted: 2 Lip 2009 09:14:38



Baloo napisał:

Ależ oczywiście, że tak. Przecież takie są właśne skutki deflacji.

A mógłbyś mi wymienić kiedy to miało miejsce z zastrzeżeniem, że mówimy o
naprawdę wolnych rynkach?

O ile będą ją w tej sytuacji będą mieli. Deflacja - brak opłacalności
produkcji - cięcie kosztów w postaci zwolnień pracowników lub zamykanie
zakładów/oddziałów/linii - postępujące bezrobocie.

Produkcja zawsze jest opłacalna, bo ludzie zawsze będą towary kupować.
Nieopłacalna jest produkcja w krajach socjalistycznych. Jeżeli w jakiejś
gałęzi pracownicy wytwarzają za dużo towarów to jak najlepsze dla gospodarki
jest ich zwolnienie, na pewno znajdą się inne miejsca, gdzie tych towarów
wytwarzanych jest za mało i tam sobie znajdą pracę.

Pod warunkiem, że urzędnicy nie będą przeszkadzać tworzeniem absurdalnego
prawa i nakładaniem koszmarnych podatków.





Baloo

Posted: 2 Lip 2009 15:05:03




A mógłbyś mi wymienić kiedy to miało miejsce z zastrzeżeniem, że mówimy o
naprawdę wolnych rynkach?

U nas na razie tego nie było. Na Zachodzie to się dzieje od jakiegoś czasu.
W Japonii od wielu lat.

Produkcja zawsze jest opłacalna,

Naiwny jesteś albo nie wiesz, o czym piszesz.

bo ludzie zawsze będą towary kupować.

Jasne, a gwałtowny spadek konsumpcji to taka bajka o żelaznym wilku.
Pewnie, że coś tam kupować będą - każdy musi jeść, pić, ubierać się i
leczyć.
Ale wszelkie pozostałe luksusy pójdą w odstawkę.

Nieopłacalna jest produkcja w krajach socjalistycznych.

Zasadniczo nieopłacalna jest każda produkcja w momencie, gdy koszt
wytworzenia przekracza zyski.
Nie musi to mieć miejsca jedynie w krajach socjalistycznych.

Jeżeli w jakiejś gałęzi pracownicy wytwarzają za dużo towarów to jak
najlepsze dla gospodarki jest ich zwolnienie, na pewno znajdą się inne
miejsca, gdzie tych towarów wytwarzanych jest za mało i tam sobie znajdą
pracę.

Teoretycznie tak, ale w obecnych czasach nie ma towarów wytwarzanych w za
małych ilościach.
Wręcz przeciwnie. Wytwarzane są w nadmiarze masy rzeczy nikomu
niepotrzebnych.






maciej

Posted: 2 Lip 2009 17:03:22



Baloo napisał:

U nas na razie tego nie było. Na Zachodzie to się dzieje od jakiegoś
czasu. W Japonii od wielu lat.

I może zachód to wolny rynek? Z dotowaniem przedsiębiorstw, banków,
klientów? Nie rozśmieszaj mnie.

Naiwny jesteś albo nie wiesz, o czym piszesz.

Sam nie wiesz o czym piszesz.

Jasne, a gwałtowny spadek konsumpcji to taka bajka o żelaznym wilku.

Słowo klucz: wolny rynek, a nie obecny socjalizm i ciągłe mieszanie się
polityków. Jak konsumpcja ma nei spadać jak ludziom zabiera się większość
pieniędzy.

Pewnie, że coś tam kupować będą - każdy musi jeść, pić, ubierać się i
leczyć.
Ale wszelkie pozostałe luksusy pójdą w odstawkę.

A to niby dlaczego? Jak ludziom nie zabierze się 70% ich pieniędzy to
dlaczego mieliby sobie odmawiać wydawania ich na przyjemności.

Zasadniczo nieopłacalna jest każda produkcja w momencie, gdy koszt
wytworzenia przekracza zyski.

No i o takiej to ja nie słyszałem w warunkach wolnego rynku (przy czym w
ostatnich czasach to chyba trudno go znaleźć, po wprowadzeniu demokracji
wszędzie wlazł socjalizm).

Teoretycznie tak, ale w obecnych czasach nie ma towarów wytwarzanych w za
małych ilościach.

Za to konkurencja na rynku usług jest nędzna (lekarskim, prawniczym i wielu
innych). Ponadto nieprawda, że towarów nie brakuje, gdyby ludziom nie
zabierać większosci ich peiniędzy to i ruch na rynku byłby większy.

Wręcz przeciwnie. Wytwarzane są w nadmiarze masy rzeczy nikomu
niepotrzebnych.

No jak zamiast dać upaśc koncernom samochodowym sztucznie się je podtrzymuje
to na pewno będzie ich za dużo.





Baloo

Posted: 2 Lip 2009 21:17:15




I może zachód to wolny rynek? Z dotowaniem przedsiębiorstw, banków,
klientów? Nie rozśmieszaj mnie.

A w którym momencie mówiliśmy coś o wolnym rynku?
Zapytałeś, czy możliwy jest spadek cen, deflacja i brak opłacalności
produkcji. Odpowiedziałem. Zapytałeś czy gdzieś tak jest. Odpowiedziałem.
Nie wiem skąd wziął Ci się teraz argument o wolnym rynku, bo nie to było
przedmiotem dyskusji.

Sam nie wiesz o czym piszesz.

Zatem się mnie nie pytaj, skoro uważasz, że sam wiesz lepiej.

Jasne, a gwałtowny spadek konsumpcji to taka bajka o żelaznym wilku.

Słowo klucz: wolny rynek, a nie obecny socjalizm i ciągłe mieszanie się

polityków. Jak konsumpcja ma nei spadać jak ludziom zabiera się większość
pieniędzy.

Zabiera się proporcjonalnie do zarobków, więc nie ma to żadnego znaczenia
dla spadku czy wzrostu konsumpcji.
Poza tym jak sobie wyobrażasz utrzymanie państwa bez podatków?
I co to u licha ma wspólnego z wolnym rynkiem?
Mieszasz zupełnie niepowiązane ze sobą sprawy.

A to niby dlaczego? Jak ludziom nie zabierze się 70% ich pieniędzy to
dlaczego mieliby sobie odmawiać wydawania ich na przyjemności.

To gdzie Ty mieszkasz, że musisz płacić 70% haraczu? Ja płacę wszystkiego
niecałe 50%.

Zasadniczo nieopłacalna jest każda produkcja w momencie, gdy koszt
wytworzenia przekracza zyski.

No i o takiej to ja nie słyszałem w warunkach wolnego rynku


No to widać mało jeszcze słyszałeś. Albo kiepską masz wyobraźnię.

(przy czym w ostatnich czasach to chyba trudno go znaleźć, po
wprowadzeniu demokracji wszędzie wlazł socjalizm).

Nie bardzo rozumiem. Czy dla Ciebie konieczność płacenia podatków =
socjalizm?
Dość oryginalne założenie.

Teoretycznie tak, ale w obecnych czasach nie ma towarów wytwarzanych w
za małych ilościach.

Za to konkurencja na rynku usług jest nędzna (lekarskim, prawniczym i

wielu innych).

Nie zauważyłem szczerze mówiąc.

Ponadto nieprawda, że towarów nie brakuje

Jakiego więc towaru niedosyt odczuwasz na rynku?

gdyby ludziom nie zabierać większosci ich peiniędzy to i ruch na rynku
byłby większy.

Nikt nie zabiera ludziom_większości_pieniędzy. To raz. A dwa - podatki są
niezbędne, aby państwo, społeczeństwo mogło normalnie funkcjonować. Jedyne
z czym mógłbym się zgodzić to fakt, że nie zawsze są one rozdzielane w
sposób prawidłowy i przemyślany. Ale to nie oznacza, że same w sobie są
złe.





totus

Posted: 2 Lip 2009 21:52:58





Nikt nie zabiera ludziom_większości_pieniędzy. To raz. A dwa - podatki są
niezbędne, aby państwo, społeczeństwo mogło normalnie funkcjonować. Jedyne
z czym mógłbym się zgodzić to fakt, że nie zawsze są one rozdzielane w
sposób prawidłowy i przemyślany. Ale to nie oznacza, że same w sobie są
złe.

Jak wysokie są podatki w Polsce to można dobrze oszacować porównując dochód
narodowy z wielkością finansów publicznych. W tym roku dzień wolności
podatkowej był w drugiej połowie czerwca. Duża redystrybucja dochodu
narodowego opiera się na założeniu, że urzędnicy państwowi umieją lepiej
wydawać pieniądze niż ci, którzy je zarobili. Moim zdaniem to założenie jest
fałszywe. Nie wiem dlaczego uważa się, że leczenie jest lepiej prowadzone
przez ministra niż gdyby było prywatne. Sprawę dostępności do leczenia
rozwiązują ubezpieczenia, z resztą tak jak dziś. Tylko dlaczego
ubezpieczalnia jest jedna i państwowa? Moim zdaniem politycy propagują ten
model by mieć zajęcie i swoim działaniem rozleniwiają swoich wyborców,
odzwyczajając ich od zaradności i dbania o własne zdrowie. Moim zdaniem
rozpowszechnianie poglądu, że jak zarabiamy to bierzemy wszystko, a jak
tracimy to obywatele poratują, w dłuższej perspektywie prowadzi do
bankructwa. Wyrabia skłonność do podejmowania nadmiernego ryzyka. Dobrym
przykładem są klęski żywiołowe. Nie trzeba się ubezpieczać, nie trzeba się
zabezpieczać, bo jak zaleje to Tuska i tak pokryje by wygrać wybory. Dlatego
tak dobrze się sprzedają obietnice przedwyborcze o mannie z nieba bo chcemy
w to wierzyć.





maciej

Posted: 2 Lip 2009 22:26:22



Baloo napisał:

A w którym momencie mówiliśmy coś o wolnym rynku?

Ja w poprzednich postach.

Zapytałeś, czy możliwy jest spadek cen, deflacja i brak opłacalności
produkcji. Odpowiedziałem. Zapytałeś czy gdzieś tak jest. Odpowiedziałem.
Nie wiem skąd wziął Ci się teraz argument o wolnym rynku, bo nie to było
przedmiotem dyskusji.

Jest w poprzednich postach (masz kłopoty z rozumieniem tego co czytasz).
Zdrowa sytuacja to solidny pieniądz i wolny rynek. Jak czegoś brakuje to
system nie działa.

Zabiera się proporcjonalnie do zarobków, więc nie ma to żadnego znaczenia
dla spadku czy wzrostu konsumpcji.

ROTFL. Zabieranie nie ma związku z wydawaniem.

Poza tym jak sobie wyobrażasz utrzymanie państwa bez podatków?

Co to jest "państwo"? Ministerstwo rolnictwa? Ministerstwo edukacji?
Ministerstwo głupich kroków?

I co to u licha ma wspólnego z wolnym rynkiem?
Mieszasz zupełnie niepowiązane ze sobą sprawy.

Powiązane, powiązane.

To gdzie Ty mieszkasz, że musisz płacić 70% haraczu? Ja płacę wszystkiego
niecałe 50%.

Tak? Naucz się liczyć.

No to widać mało jeszcze słyszałeś. Albo kiepską masz wyobraźnię.

Albo ty za dużą.

Nie bardzo rozumiem. Czy dla Ciebie konieczność płacenia podatków =
socjalizm?
Dość oryginalne założenie.

No jak nie rozumiesz najprostszych spraw to po co się udzielasz? Bez
socjalizmu podatki są _prawie_ niepotrzebne, tylko kilka procent może na
wojsko, policę.

Jakiego więc towaru niedosyt odczuwasz na rynku?

Tanich. Litr benzyny powninien kosztować pewnie ze 2 zł, gdyby nie haracz.
Butelka wódki pewnie też ze 2 zł, paczka papierosów 1zł, tylko
socjalistyczne państwo na wszystko kładzie swoją łapę.

Nikt nie zabiera ludziom_większości_pieniędzy. To raz.

Oczywiście, ze zabiera.

A dwa - podatki są niezbędne, aby państwo, społeczeństwo mogło normalnie
funkcjonować.

Ty zwyczajny komuch/socjalista jesteś i tyle.

Jedyne z czym mógłbym się zgodzić to fakt, że nie zawsze są one
rozdzielane w sposób prawidłowy i przemyślany. Ale to nie oznacza, że same
w sobie są złe.

Każdy podatek jest zły.





Baloo

Posted: 2 Lip 2009 22:50:53





Ja w poprzednich postach.

Ach, TY.
JA natomiast skupiłem się na deflacji.
Pardon.

Zabiera się proporcjonalnie do zarobków, więc nie ma to żadnego
znaczenia dla spadku czy wzrostu konsumpcji.

ROTFL. Zabieranie nie ma związku z wydawaniem.


" (masz kłopoty z rozumieniem tego co czytasz)"?
Napisałem wyraźnie - zabiera się proporcjonalnie.
Rozumiesz słowo "proporcjonalnie"?

Poza tym jak sobie wyobrażasz utrzymanie państwa bez podatków?

Co to jest "państwo"?


Społeczeństwo. To miałem na myśli.

I co to u licha ma wspólnego z wolnym rynkiem?
Mieszasz zupełnie niepowiązane ze sobą sprawy.

Powiązane, powiązane.


Podatki z wolnym rynkiem?
Za Chiny nie widzę związku, ale może mi go wyjaśnisz.

To gdzie Ty mieszkasz, że musisz płacić 70% haraczu? Ja płacę
wszystkiego niecałe 50%.

Tak? Naucz się liczyć.


Umiem liczyć i wiem dokładnie ile państwo zabiera mi miesięcznie kasy, ale
chętnie poznam Twoją tajemnicę owych 70% podatków.

No to widać mało jeszcze słyszałeś. Albo kiepską masz wyobraźnię.

Albo ty za dużą.


Nie, ja piszę o faktach. O których Ty nie słyszałeś, zatem widać mało
jeszcze słyszałeś.

Nie bardzo rozumiem. Czy dla Ciebie konieczność płacenia podatków =
socjalizm?
Dość oryginalne założenie.

No jak nie rozumiesz najprostszych spraw to po co się udzielasz?


Ech, nie ma w tym krzty logiki.
Spytałeś, więc odpowiadam. Jeśli wiesz coś lepiej, to nie pytaj.
Z kolei to, że czegoś nie rozumiem w Twoich wywodach, nie oznacza, ze mam
się przestać udzielać w dyskusji.

Bez socjalizmu podatki są _prawie_ niepotrzebne, tylko kilka procent może
na wojsko, policę.

Acha, jesteśmy zatem w domu.
Widzę że problem polega na tym, że nie rozumiesz, czym jest socjalizm.

Jakiego więc towaru niedosyt odczuwasz na rynku?

Tanich.


Nie chodziło mi o poziom cen, tylko o typ towaru.

Nikt nie zabiera ludziom_większości_pieniędzy. To raz.

Oczywiście, ze zabiera.


_Większość_pieniędzy? Chyba tylko Tobie.

A dwa - podatki są niezbędne, aby państwo, społeczeństwo mogło normalnie
funkcjonować.

Ty zwyczajny komuch/socjalista jesteś i tyle.


Nie, jestem po prostu normalnym człowiekiem zdającym sobie sprawę z rzeczy,
o których najwyraźniej Ty nie masz bladego pojęcia albo masz niewielkie, a
jesteś przy tym niezmiernie naiwny. Mogę Cię w związku z tym nazwać
utopistą.

Każdy podatek jest zły.

Nie, jeśli żyjesz w społeczeństwie, a nie na bezludnej wyspie.





maciej

Posted: 3 Lip 2009 08:25:49



Co do ilości podatków: PIT to tylko początkek, w towarach i usługach
połacimy znacznie więcej niż PIT, a do tego obowiązkowe haracze w postaci
ZUS.
Co do reszty:

Każdy podatek jest zły.
Nie, jeśli żyjesz w społeczeństwie, a nie na bezludnej wyspie.


Z lewactwem nie da rady znaleźć płaszczyzny porozumienia, więc to by było na
tyle.





Baloo

Posted: 3 Lip 2009 08:37:39




Z lewactwem nie da rady znaleźć płaszczyzny porozumienia, więc to by było
na tyle.

Ja zasadniczo też nie widzę sensu rozmowy z naiwnym i zbuntowanym
dzieciakiem, który ma klapki na oczach i zero pojęcia o świecie, ekonomii i
gospodarce. Dlatego faktycznie swoje teorie zostaw na piątkowe wieczory
przy piwie z kumplem.
Wyjątkowo poproszę tylko o dokładne wyliczenia, z których wynika, że 70%
Twoich zarobków oddajesz do budżetu. Nie musisz podawać kwot wyjściowych.
Chodzi mi tylko o same procenty.





\n

Posted: 3 Lip 2009 09:09:19




Wyjątkowo poproszę tylko o dokładne wyliczenia, z których wynika, że 70%
Twoich zarobków oddajesz do budżetu. Nie musisz podawać kwot
wyjściowych. Chodzi mi tylko o same procenty.


Nie aż tak dokładne bo nie chce mi się szukać dokładnych wielkości
stawek co do procencika ale proszę bardzo:
Z kwoty wynagrodzenia pracownika brutto (przez co rozumiem sumę kwoty
wynagrodzenia brutto plus obciążenia zusowskie) płącisz:
ok. 33% na ZUS
ok. 13% na kasę chorych i US (pod postacią podatku dochodowego)
ok. 11 % na US pod postacią VAT
innych podatków (od nieruchomości, PCC, akcyzę, od posiadania
telewizora, opłat za czynności urzędowe itp) nie wliczam bo mi się nie
chce ale z założenia są większe od zera (przypadek pomieszkiwania pod
mostem pomijam)
RAZEM ok. 57%
No pacz pan jak jest dobrze! Zabierają nam tylko 57%!





maciej

Posted: 3 Lip 2009 09:14:14



napisał:

RAZEM ok. 57%
No pacz pan jak jest dobrze! Zabierają nam tylko 57%!

Ekologoiczne w prądzie, drogowe w benzynie, a jakby pomyśleć to i tak
jeszcze nie wszystko.





Baloo

Posted: 3 Lip 2009 09:26:03





No pacz pan jak jest dobrze! Zabierają nam tylko 57%!

Co nijak nie przypomina 70% i z czego jedynie ZUS i PIT są obowiązkowe, a o
takie podatki mi chodziło.
Co do reszty - nikt Ci nie każe posiadać TV, zawierać umów CP, kupować
fajek i wódki. Płacisz niejako za luksus.
Co do VAT - wliczony jest "od urodzenia" w cenę, więc jest podatkiem
niejako sztucznym. Gdybyś nie miał świadomość, że na daną cenę towaru
składa się VAT, marża, akcyza i pewnie parę innych składników, to w ogóle
by Cię to nie interesowało. To tak jak z rachunkiem za prąd. Jak kiedyś
ludzie dostawali rachunek z końcową kwotą, to płacili bez szemrania. Jak
zaczęli dostawać z kwotą rozbitą na poszczególne składniki (choć końcowa
była identyczna), to podniósł się ryk - ZŁODZIEJE! ;-) Inny przykład -
kupujesz książkę z O% VAT. Cieszysz się, że nie płacisz podatku. Ale
płacisz go w innej formie. W formie marży sprzedawcy, który tak ją sobie
skalkulował, żeby pomimo poniesienia kosztu i konieczności odprowadzenia
podatku dochodowego móc wyjść na swoje.





Baloo

Posted: 3 Lip 2009 09:28:36




Ekologoiczne w prądzie, drogowe w benzynie, a jakby pomyśleć to i tak
jeszcze nie wszystko.

To z czego Ty biedaku żyjesz, jeśli od wszystkiego płacisz podatek?





Baloo

Posted: 3 Lip 2009 09:45:28




Co do VAT

I jeszcze jedna istotna rzecz - od kiedy to VAT, akcyzę i inne płacisz
procentowo od swoich_zarobków_?





\n

Posted: 3 Lip 2009 09:54:53





No pacz pan jak jest dobrze! Zabierają nam tylko 57%!

Co nijak nie przypomina 70% i z czego jedynie ZUS i PIT są obowiązkowe,
a o takie podatki mi chodziło.

Toteż mówiłem, że jest nam niesamowicie lekko bo zabierają tylko 57%
(plus jakieś tam drobiazgi).

Co do reszty - nikt Ci nie każe posiadać TV, zawierać umów CP, kupować
fajek i wódki. Płacisz niejako za luksus.

Nie mówiłeś, że ubierasz sie w korę brzozową, mieszkasz w lesie i jesz
koniczynę...w takim razie przepraszam...

Co do VAT - wliczony jest "od urodzenia" w cenę, więc jest podatkiem
niejako sztucznym. Gdybyś nie miał świadomość, że na daną cenę towaru
składa się VAT, marża, akcyza i pewnie parę innych składników, to w
ogóle by Cię to nie interesowało. To tak jak z rachunkiem za prąd. Jak

Sztuczny??? Co to niby ma oznaczać? Że jest a jakby go nie było?
VAT niestety jest jak najbardziej prawdziwy i spróbuj go nie zapłacić.
Powodzenia.
Że tłuszcza nie jest go świadoma? Po to właśnie jest tak skonstruowany.


kiedyś ludzie dostawali rachunek z końcową kwotą, to płacili bez
szemrania. Jak zaczęli dostawać z kwotą rozbitą na poszczególne
składniki (choć końcowa była identyczna), to podniósł się ryk -
ZŁODZIEJE! ;-) Inny przykład - kupujesz książkę z O% VAT. Cieszysz się,
że nie płacisz podatku. Ale płacisz go w innej formie. W formie marży
sprzedawcy, który tak ją sobie skalkulował, żeby pomimo poniesienia
kosztu i konieczności odprowadzenia podatku dochodowego móc wyjść na swoje.

Przede wszystkim marża to nie jest podatek





\n

Posted: 3 Lip 2009 09:58:44




Co do VAT

I jeszcze jedna istotna rzecz - od kiedy to VAT, akcyzę i inne płacisz
procentowo od swoich_zarobków_?

Od początku istnienia VAT w Polsce w wysokości ok 20% (może trochę mniej
albo więcej w zależności od tego ile w strukturze zakupów jest towarów
opodatkowanych stawkami obniżonymi) tzw. wynagrodzenia na rękę.





Baloo

Posted: 3 Lip 2009 10:09:58




Toteż mówiłem, że jest nam niesamowicie lekko bo zabierają tylko 57%

Ale przecież nie 57% Twoich zarobków. Z przychodu proporcjonalnie zabierają
Ci jedynie ZUS i PIT.
Resztę haraczu płacisz tylko w zależności od tego, ile i jak wydajesz
pieniędzy.

Nie mówiłeś, że ubierasz sie w korę brzozową, mieszkasz w lesie i jesz
koniczynę...w takim razie przepraszam...

A co to wszystko ma wspólnego z abonamentem TV, akcyzą za tytoń i alkohol
czy podatkiem PCC?

Sztuczny??? Co to niby ma oznaczać?

To, że "od zawsze" jest wpisany w cenę towaru czy usługi (kiedyś to się
bodaj podatek obrotowy nazywało i większość społeczeństwa nawet nie
wiedziała, że istnieje ;-).
Jeśli płacisz za coś z góry wiedząc, ile kosztuje, to zastanawiasz się, czy
jakby odjąć VAT, to byłoby taniej, a jakby odjąć marżę to jeszcze taniej, a
jakby producent użył innego składnika, to cena w ogóle spadłaby do zera.
Ale nawet jeśli się zastanawiasz nad tak utopijną wizją gospodarki, to idąc
dalej - to, że zniknie VAT nie spowoduje, że nagle wszystko stanie się
tańsze, a zarobki utrzymają się na dotychczasowym poziomie. Jeśli coś
pójdzie w dół, to wszystko. Może nie jednocześnie od razu, ale tak czy
owak. Nie wiem, czy zrozumiałeś, ale jaśniej nie potrafię.

VAT niestety jest jak najbardziej prawdziwy i spróbuj go nie zapłacić.

Nie płacę go, nie kupując.
Natomiast podatek dochodowy płacisz nawet wtedy, jak siedzisz w domu i
gryziesz ściany.
Rozumiesz różnicę?
Zasadniczo to podatek dochodowy można by uznać za bardziej krzywdzący, niż
VAT.
Bo jest "karą" za to, że ktoś pracuje.

kiedyś ludzie dostawali rachunek z końcową kwotą, to płacili bez
szemrania. Jak zaczęli dostawać z kwotą rozbitą na poszczególne
składniki (choć końcowa była identyczna), to podniósł się ryk -
ZŁODZIEJE! ;-) Inny przykład - kupujesz książkę z O% VAT. Cieszysz się,
że nie płacisz podatku. Ale płacisz go w innej formie. W formie marży
sprzedawcy, który tak ją sobie skalkulował, żeby pomimo poniesienia
kosztu i konieczności odprowadzenia podatku dochodowego móc wyjść na
swoje.

Przede wszystkim marża to nie jest podatek.


Oczywiście, że nie jest stricte podatkiem. Ale jest dla Ciebie identycznym
obciążeniem, jak podatek. No chyba, że naprawdę stanowi to dla Ciebie tak
dużą różnicę komu płacisz nadwyżkę od ceny wyjściowej towaru - dla
sprzedawcy czy do budżetu. Dla mnie to ganz egal - tak czy owak muszę ją
zapłacić, jeśli coś kupuję.





Baloo

Posted: 3 Lip 2009 10:15:11





Od początku istnienia VAT w Polsce w wysokości ok 20% (może trochę mniej
albo więcej w zależności od tego ile w strukturze zakupów jest towarów
opodatkowanych stawkami obniżonymi) tzw. wynagrodzenia na rękę.

Płacisz 20% VAT od Twojego_wynagrodzenia_?
Miesiąc w miesiąc stałą kwotę?
A jak dostaniesz podwyżkę, to automatycznie wzrasta Ci kwota VAT do
zapłaty?






skippy

Posted: 3 Lip 2009 10:15:50



VAT nie płacisz nie wydajac kasy.
A w takim przypadku zaden podatek nie ma znaczenia.
Wydając kase płacisz go i de facto znakomicie sie to przekłada w związku z
powyższym na przychód.






\n

Posted: 3 Lip 2009 10:49:12





Od początku istnienia VAT w Polsce w wysokości ok 20% (może trochę
mniej albo więcej w zależności od tego ile w strukturze zakupów jest
towarów opodatkowanych stawkami obniżonymi) tzw. wynagrodzenia na rękę.

Płacisz 20% VAT od Twojego_wynagrodzenia_?
Miesiąc w miesiąc stałą kwotę?

Oczywiście że miesiąc w miesiąc. Ty jadasz co drugi miesiąc czy może raz
na kwartał?

A jak dostaniesz podwyżkę, to automatycznie wzrasta Ci kwota VAT do
zapłaty?

Większe zarobki - większa kwota do wydania - wyższy VAT od wydanej kwoty.





Baloo

Posted: 3 Lip 2009 11:04:05




Oczywiście że miesiąc w miesiąc.

Stałą kwotę proporcjonalną do zarobków?
Czy może jednak proporcjonalną to tego, co wydasz :)

Większe zarobki - większa kwota do wydania -

Proporcjonalnie? To jakiś imperatyw?
A idąc Twoim tokiem rozumowania - najbardziej opłaca się wobec tego mało
zarabiać.
Wydaje się mniej pieniędzy i mniej płaci haraczu ;-)





\n

Posted: 3 Lip 2009 11:22:26




Oczywiście że miesiąc w miesiąc.

Stałą kwotę proporcjonalną do zarobków?
Czy może jednak proporcjonalną to tego, co wydasz :)

Jak nie zarobię to nie wydam. Nie możesz zrozumieć jak obciążenie
wydatków odnieść na wpływy. To Cię blokuje. Jak podlewasz kwiatki
szlaufem to liczy się to co wylatuje z końcówki na kwiatki. Jak zrobisz
dziurę w szlaufie to leci mniej niezależnie od tego czy nieszczelność
jest na połączniu z kranem, czy jest to dziura w środku czy na końcu rury.


Większe zarobki - większa kwota do wydania -

Proporcjonalnie? To jakiś imperatyw?

A proporcja to do czego Ci potrzebna? Bo jak raz wydam więcej a raz
mniej a w następnym miesiącu znów więcej to nie będzie Ci pasować na
sztywno do 70%? W końcu i tak wszystko prędzej czy później wydam.


A idąc Twoim tokiem rozumowania - najbardziej opłaca się wobec tego mało
zarabiać.
Wydaje się mniej pieniędzy i mniej płaci haraczu ;-)

To już Ty wymyśliłeś.





<< . 1 . 2 . 3 . 4 . >>
 

Notowania, informacje, papiery wartościowe, akcje, obligacje - wymiana doświadczeń dotyczących inwestowania na giełdzie i nie tylko.
Gra na giełdzie nie jest łatwa tutaj jednak znajdziesz na pewno wiele rad jak pomnożyć swoje aktywa oraz wiele informacji o Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie - instytucji publicznej mającej na celu zapewnienie możliwości obrotu papierami wartościowymi, dopuszczonymi do obrotu giełdowego.
Dyskusja została podzielona na lata by łatwiej można było odszukać potrzebne informacje.
Życze wszystkim zakupów w dołku i sprzedaży na szczycie!

Czas ładowania strony (sek.): 0.731
miniBB.net © 2001-2010 Polityka Prywatności
° ogłoszenia ° kawaleria ° valati ° ogłoszenia archiwum ° r-gg °

Online: Odwiedzający - 1
+ - 0
Najwięcej odwiedzających: 22 [10 Mar 2010 22:43:07]
Odwiedzający - 22 / + - 0
tanie soczewki kontaktowe Stylowe Lampy chorwacja Moneta napędy do bram